Dar...

 Wspólnota Sióstr Kanoniczek Regularnych Szpitalnych od Miłosierdzia Jezusa i Reguły Świętego Augustyna z Francji zaprasza do DAR-u...
Ta strona jest dla ciebie.
Mówi ona tylko jedno - jest"Ktoś", kto cię kocha.
Nawet jeśli jeszcze o tym nie wiesz.
Daj się odnaleźć Jedynemu, Który cię nigdy nie zostawi!
Ta strona chce po prostu otworzyć cię na Spojrzenie,
którego światło sprawi, że twoje życie stanie się Życiem.
Twoje istnienie nabierze sensu, stanie się obecnością,
żarem, będzie siać nadzieję - stanie się darem Miłości...

Dobre nowiny

Dobre nowiny na Twój email
Start Wieczór z Bogiem Wieczorne uwielbienie

Kiedy odchodzi dzień...

Podsumowując dzień.

Biorę to sobie do serca, dlatego też ufam: Nie wyczerpała się litość Pana, miłość nie zgasła. (Lm 3, 21-22) W książce zatytułowanej „Nie musisz być ślepcem, by przejrzeć” Jim Stovall pisze: „Wartości, które wyznajesz, kształtują twój charakter i ustalają zarówno strukturę twoich wyborów jak i sposób oceny twych sukcesów. Mówiąc innymi słowy, wyznawane przez ciebie wartości kładą podwaliny pod twą samoodpowiedzialność... Każdego wieczoru, zanim położę się spać, podsumowuję dzień, który właśnie przeżyłem. I oceniam go. Rozmyślam o różnych rzeczach, które zrobiłem, czy powiedziałem i o decyzjach, które powziąłem. To było dobre. Tamto wspaniałe. A to znowu nie najlepsze. Ponieważ dążę do osiągnięcia zamierzonych celów, to, oceniając me uczynki i decyzje, jestem w stanie wprowadzać do nich bieżące poprawki. Kiedy oceniam me codzienne uczynki, zamykam oczy i mam poczucie spełnonego obowiązku, świadomość przybliżenia się o krok do realizacji mego ziemskiego przeznaczenia.” Podsumowanie dnia i swych osiągnięć w świetle kryterium, jakim jest Słowo Boże, to cenne ćwiczenie. Ono pozwala Ci wyeliminować żal i pychę, niejako zetrzeć tablicę Twego życia i przygotować ją tak, by jutro Pan Bóg mógł ją na nowo zapisać. Jeśli pojawią się sprawy budzące wyrzuty sumienia lub smutek, poproś Boga, by Ci przebaczył Twój grzech, dodał sił, byś mógł się odwrócić od zła, byś naprawił szkody spowodowane przez błędy i by On sam pomógł Ci zadośćuczynić wszędzie tam, gdzie to tylko jest możliwe. Gdy przywołujesz wydarzenia, z których jesteś zadowolony, oddaj chwałę Bogu za mądrość, siłę i zdolność, którymi Cię obdarzył tego dnia. Poproś Go, by posłużył się tymi „dobrymi uczynkami” i „sprawiedliwymi osądami” w budowaniu Swego Królestwa na ziemi. Zanim położysz się spać, oddaj w Boże dłonie zarówno dobro, jak i zło. Teraz możesz wypoczywać, bo Jego miłosierdzie i współczucie otwierają przed Tobą nowe możliwości prawidłowego ułożenia swych spraw, budowania na fundamencie prawdy oraz postępowania w Jego mocy i miłości.

Jak dzwon.

Dzwon jest pięknym słowem, bo są słowa, co pękają jak dzwony. Ale co to znaczy? Śpiewał któryś tam już raz: „Tak byś za nim powędrował, powędrował gdzieś na oślep, bowiem dotknął twego ciała myślą swą." Jakby samym śpiewem miał przywołać tego kogoś... Nigdy nie poznał swojego ojca, choć jego brak odczuwał jak fizyczne kalectwo. Kiedy więc kilka tygodni temu napotkał starszego mężczyznę – żywe zaprzeczenie tych chłoptasiów w różnym wieku, z którymi miał dotąd do czynienia – myślał, że jest on uosobieniem przewodnika, mędrca lub wręcz mistrza, jak go w myślach nazywał. Tak niewiele on mówił, a paroma zdaniami potrafił objawiać mu sprawy, których nie przeczuwał nawet. Potrafił mu objawić jego samemu sobie. I kiedy już myślał, że ma za kim pójść i naśladować, tamten rzekł, iż musi daleko i na długo odjechać. Sam. Wtedy zapytał go: „Mistrzu, ale mam tyle pytań jeszcze. Komu mam je zadać? Komu zaufać? Jak mam odróżnić czysty ton od grzechotek i katarynek". Tamten spojrzał mu w głąb oczu i rzekł: „Po tym, że będzie jak dzwon." I odszedł Chłopak został ze swoimi pytaniami. Pomyślał, że najpierw trzeba poznać głosy różnych dzwonów zanim zacznie szukać głosu kogoś, komu zaufa i pójdzie za nim.Wyruszył więc posłuchać dzwonów, bo tam, gdzie mieszkał, żadnych nie było. Natrafił na dzwonki wiszące nad drzwiami, ale one zaledwie kołatały. Potem ujrzał dzwonki-sygnaturki na wieżyczkach nad pustymi kapliczkami.Brzmiały jakoś bezdźwięcznie, jakby zapomniały już po co i komu mają to robić. W jakimś skansenie na drągu między chatami wsiał stary dzwon. Podbiegł do niego, pociągnął za szur, ale odgłos był głuchy, bo dzwon był pęknięty. Zaczął tracić nadzieję, że napotka dzwon o dźwięku, którego nie słyszał, ale mówiono mu, że z wielu niepotrzebnych kościołów dzwony przetopiono na naboje... W końcu w jakimś lunaparku zobaczył śliczny dzwon, jakby przed chwilą odlany, z błyszczącymi złoceniami. Podszedł doń jak do spełnienia marzeń, pociągnął za sznur, ale w tej samej chwili dostrzegł, że dzwon był z plastyku, a z głośników odezwały się jakieś sztuczne kuranty, których nie można było uciszyć, bo musiały wygrać ileś tam jarmarcznych melodii. W jakimś porcie wisiał stary dzwon okrętowy, ale wymontowano mu serce, by zwiedzający nie rozbili hałasu. Przy nim poczuł się , jakby w nim samym coś ogłuchło. Opuścił te miasta z nadzieją z jakiejś baśni, że są dzwony zatopione w jeziorach czy w morzu i że one czasem dzwonią bardzo przejmująco. Ale to były chyba tylko baśnie. Szedł więc już tak, jak śpiewał, na oślep, ale za nikim. Zapadał zmierzch i wtedy zobaczył coś jak mały klasztor z nieproporcjonalnie wysoką wieżą, na której... nie widział dzwonu, ale wiedział, że on tam musi być. Był bardzo głodny i słaby, ale napotykając otwarte drzwiczki od wieży, zaczął się wspinać po krętych kamiennych schodkach, które zdawały się nie mieć końca. Kiedy wyszedł na szczyt wieży, otaczało go pełne gwiazd niebo. Przy tym znikomym świetle zobaczył dzwon jakby przykuty do belki. Dopadł go i zaczął szukać sznura, ale go nie było. Czyżby nikt go nie poruszał? Przeraźliwa cisza nie odpowiadała. Wtedy opadł przy nim na kolana, przytulił mokrą twarz do spiżowej czaszy w krańcowej bezsilności.I nagle zerwał się w chłopięcym gniewie i zaczął walić w dzwon pięściami, nie zważając na ból, jakby chciał wydobyć z niego odpowiedź, choćby bezgłośną. Nie słyszał skrzypienia belki i mechanizmu, bo nie o to mu chodziło. W pewnym momencie nagły głos dzwonu aż odrzucił go pod ścianę. Chłopak poczuł, że prawie pękają mu uszy i...serce. Nigdy nie słyszał dzwonu wewnątrz siebie, a teraz tak... Bolało go to, ale i był szczęśliwy. Słuchał, jak nigdy dotąd... Wtedy z włazu wychylił się mnich, który rzekł: „Doczekał się nasz „Prorok" (bo takie imię ma ten dzwon). Nikt go nie mógł poruszyć. Według legendy miał tu przyjść ktoś z takim głodem czystej prawdy, że dzwon miał się odezwać od samego dotknięcia." Dzwon kołysał się sam, a chłopak wycierając twarz, wpatrywał się w mnicha, rozpoznając tego, który w nim ten głód prawdy rozbudził. Czy jeszcze go potrzebował? Tyle głosów wokół. Tyle bezdźwięcznych, głuchych, sztucznych, bez serca, fałszywych... Może po to, by nagle do bólu zapragnąć głosu Prawdy, wysoko pod niebem, współbrzmiącego z sercem?

Zachód słońca...


A Bóg, dawca nadziei, niech wam udzieli pełni radości i pokoju w wierze, abyście przez moc Ducha Świętego byli bogaci w nadzieję. (Rz 15, 13)  F.W. Boreham w swej książce pt. Rajskie bulwary opowiada historię o starszym człowieku zażywającym spaceru wraz ze swoją wnuczką. Podczas tegoż spaceru spotkali oni pewnego człowieka, który przedstawił im długą opowieść o swych życiowych kłopotach. Potem przeprosił ich wyjaśniając, że cierpi z powodu lekkiego porażenia słonecznego. Kiedy dziadek z wnuczką oddalili się nieco, mała dziewczynka wykrzyknęła: ,,Dziadziusiu, mam nadzieję, że Ty nie będziesz nigdy cierpiał z powodu zachodu słońca! » John Lloyd Ogilvie wyciąga z tej sceny ważny wniosek. Pisze: « Sens jest ponad wszystko oczywisty. Zanim skończy się dzień, cierpimy na zachód słońca. Dotyczy to nie tylko ludzi, którzy porzucili przygodę duchowego i intelektualnego rozwoju ze względu na wiek, ale i tych chrześcijan, którzy niezależnie od ilości przeżytych wiosen zaprzestali doświadczać przygody podążania za Chrystusem... Możemy być duchowymi starcami mając lat dwadzieścia, czy czterdzieści! » Mędrcy ofiarowali nam następującą perspektywę patrzenia na starzenie się: «Jesteś tak młody, jak twoja wiara, tak stary, jak twe zwątpienie; tak młody, jak twa pewność siebie, tak stary, jak twój strach; tak młody, jak twoja nadzieja i tak stary, jak rozpacz.»  «W środku każdego ludzkiego serca znajduje się izba pamięci. Tak długo, jak otrzymuje komunikaty o pięknie, nadziei, radości i odwadze - tak długo pozostajesz młody." « Kiedy twe serce pokrywa śnieg pesymizmu i lód cynizmu, wtedy i tylko wtedy naprawdę się zestarzałeś."Kiedy zbliżamy się ku swoim własnym « zachodom », takim, jak koniec dnia, koniec zadania, podróży lub jakiegoś innego znaczącego w naszym życiu okresu, powinniśmy rozmyślać nad cudownością barw i wspaniałością zachodów słońca, które dane nam było oglądać. Wieczór jest czasem refleksji. Na łonie natury zachód słońca każdego dnia wlewa w dusze zachwycający i uszczęśliwiający blask. W sferze ducha zachód słońca to czas dany na zatrzymanie się i pomedytowanie nad niesamowitością Bożego stworzenia, zarówno tego wokół nas, jak i znajdującego się w nas samych. Poświęć co wieczór parę chwil na to, by podziwiać spektakularne wydarzenie, znane jako zachód słońca. Jest to dar Twego Niebieskiego Ojca dla Ciebie. Wypełni Cię wdzięcznością za każdy spędzony z Nim dzień, za słodki sen, który darowuje Ci Pan, za nadzieję i oczekiwanie, ze jutrzejszy dzień również przeżyjesz razem z Bogiem.


( Zasłyszane...) 
 
Podziel się swoją refleksją...

Echo...

 

 

 

Zapraszamy do kontaktu

35092519

510753

Adres:

Monastère Notre-Dame de Miséricorde

7, place Gambetta

29120 Pont-L'Abbé Francja

Muzyka duszy...


PopUp MP3 Player (New Window)

Statystyka

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj135
mod_vvisit_counterWczoraj308
mod_vvisit_counterTen tydzień443
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień2564
mod_vvisit_counterTen miesiąc8317
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiac11115
mod_vvisit_counterWszystko521118