Dar...

 Wspólnota Sióstr Kanoniczek Regularnych Szpitalnych od Miłosierdzia Jezusa i Reguły Świętego Augustyna z Francji zaprasza do DAR-u...
Ta strona jest dla ciebie.
Mówi ona tylko jedno - jest"Ktoś", kto cię kocha.
Nawet jeśli jeszcze o tym nie wiesz.
Daj się odnaleźć Jedynemu, Który cię nigdy nie zostawi!
Ta strona chce po prostu otworzyć cię na Spojrzenie,
którego światło sprawi, że twoje życie stanie się Życiem.
Twoje istnienie nabierze sensu, stanie się obecnością,
żarem, będzie siać nadzieję - stanie się darem Miłości...

Dobre nowiny

Dobre nowiny na Twój email
Pisz pamiętnik...

Pisz pamiętnik...

Pan odpowiedział tymi słowami: „ Zapisz widzenie, na tablicach wyryj, Aby można było łatwo je odczytać”. ( Ha 2,2 )

Gdy byliśmy nastolatkami, bardzo strzegliśmy własnego pamiętnika. Nieszczęsny był brat, siostra czy tez przyjaciel, który wiedziony ciekawością ośmielił się do niego zajrzeć! Przez wieki dzienniki były cenione przez wielu ludzi, gdyż opisywały minione dni, uczucia, sny, uniesienia i czyjeś plotki. Wiele dzienników stało się z czasem cennym źródłem historycznym, ważną lekturą, a dla licznych twórców nierzadko były inspiracją. Większość z nas nigdy nie zobaczy swego pamiętnika w druku- na szczęście! – ale możemy odnieść wielki pożytek z samego procesu pisania. Pisanie pamiętania to jak mówienie o podróży, która wiedzie przez przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Niektórzy ludzie siadają do swego dziennika wcześnie rano, zanim jeszcze na dobre zacznie się dzień, i zapisują swoje sny bądź myśl przewodnią dnia, który dopiero jest przed nimi. Inni pisują w nocy, zanim pójdą do łóżka, aby przed snem podsumować mijający dzień. Dla jeszcze innych pisanie pamiętnika jest wspaniałym pretekstem, aby zrobić sobie przerwę w ciągu dnia. Pewna dziewczyna umykała późnym popołudniem do swego pokoju. Siadała w wygodnym krześle, wyciągała przed siebie nogi i popijała herbatę, słuchając przy tym cichej muzyki i jednocześnie notując swe myśli w pamiętniku. Prawdopodobnie nie mogła robić tego każdego dnia, toteż wkładała wiele wysiłku w to, aby przez parę minut pozostawić świat samemu sobie i oddać się swemu ulubionemu zajęciu.

Być może spisywanie swych myśli na papierze nie jest odpowiednie dla ciebie, lecz mimo wszystko siądź cichutko i chociaż pomyśl o tym, co zdarzyło się w ciągu dnia. Potem oddaj Bogu te wszystkie wydarzenia, których nie mogłeś w pełni kontrolować, i przestań je rozpamiętywać. Wyobraź sobie, że zostawiasz je na poprzedniej, zamkniętej już stronie swego dziennika. Jakikolwiek sposób „pamiętnikarstwa” wybierzesz, wygospodaruj codziennie chwilę na refleksję w obecności Pana. Ten czas pozwoli ci uporządkować twoje myśli i znaleźć odpowiednie zakończenie twojego dnia.

Piszmy ten pamiętnik... razem. Umieszczajmy w nim swoje refleksje... przemyślenia, myśli... - malując nasząc naszą codzienność...


Malowane poezją...                       Ciałabym się podzielić z czytelnikami stronki Dar swoją poezją. Utwory zatytulowane są "Wiersze...w drodze", ponieważ wszyscy pielgrzymujemy do domu Ojca. Inne znaczenie tytulu mówi o mojej współnocie Neokatechumenalnej w kościele katolickim, która pozwoliła mi odkryć radość z Wysoka. To mój pierwszy tomik poetycki. Drugi nosi tytuł: "Ptaki tęsknoty". Maluję też obrazy; kwiaty, krajobrazy, piszę ikony. Ostatnio namalowałam Świętą Rodzinę na desce. Pozdrawiam serdecznie - Danusia.                                                              Niech imię Pana będzie błogosławione *** ukryj mnie w zagłębieniu dłoni wykąp we łzach otrzyj zrozumieniem wetrzyj w moją skórę wybaczenie ukołysz w medalionie na Twojej szyi daj się ukryć między piersiami odetchnąć proszę *** pawie pióra na zakładkę książki którą Pan przeczytał już dawno zbieram skrzętnie puch łabędzi na poduszkę pod skołataną głowę pełną kolczastych myśli zaskakujących swoim realizmem we śnie fantastycznością na jawie oczekuję pocałunku ukojenia Pana, bo zmartwychwstał dla miłosierdzia *** na zawołanie nie odpowiem natychmiast na zawołanie nie napiszę erotyku na zawołanie nie wyćwiczę cierpliwości na zawołanie nie oddam owoców mojej wytężonej pracy na zawołanie Twoje odpowiem rychło łagodnym słowem gestem miękkim przywodzącym na myśl jedwab traw kładących się pod stopy rozgrzane krokiem pewnym zdążającym do odpoczynku w Tobie *** dawniej królował w moich tekstach kerygmat negatywny dziś pragnę głosić Dobrą Nowinę ptakom, liliom na polu, wróblom w gnieździe nad moim oknem moim bliskim dla nich chcę prostej miłości zrozumienia przez czyn miłosierdzia *** łódź mojego życia wpłynęła do bezpiecznego portu ocalenia Pan zdjął mi z oczu zasłonę upiększającą woalkę ujrzałam swoje utrudzone dłonie szukające oparcia do teraz *** niech imię Pana będzie błogosławione lęki atakują moje serce obawy wypełniają mój mózg ciało woła o pomoc niech imię Pana będzie błogosławione choć lęki atakują mój żołądek obawy skręcają moje jelita ciało woła o ratunek niech imię Pana będzie błogosławione bo lęki atakują moje serce obawy wypełniają moją głowę ciało może wołać o pomoc *** w liliowym cieniu usypiam ukołysana Twoim oddechem Twoje tchnienie przywołuje przebiśniegi moich nadziei blade pączki tęsknoty żonkile słońca narcyzy pragnienia niewinności carte blanche *** Twoje wyciągnięte ramiona przywołują mnie od lat cierpliwie bo dla Ciebie „wkrótce” znaczy „kiedykolwiek” przecież przeczytałeś już dawno księgę mojego życia którą mogę zapisać jak zechcę *** podkopane poczucie wartości więdnie oddając wodę powietrzu łzami stokrotnymi nierozsądne przecież przyjdziesz i osuszysz łzy skropisz perfumami włosy i przeguby rąk pogładzisz grzbiety dłoni zachęcisz do noszenia kolczyków rozkołysanych dumnym podniesieniem głowy wrócisz wkrótce zawsze jesteś na wyciągnięcie dłoni wrócisz bez zachęty ustalając własny czas *** Pan Bóg podarował mi wrażliwość wybrałam skupienie się na własnym wnętrzu dziś umiem słuchać uważnie patrzeć w oczy z troską dotykać ramienia zaglądać przez płot zastukać w okno ponieść ciężkie siatki zakupów porozmawiać o deszczu, który nie wróci do nieba, póki nie zaspokoi pragnienia ziemi *** nie chcę przymykać oczu na wspomnienia gorące dziś chłodu zawieja śnieg łagodzi jednak kontury ostrych kształtów niepokoju nadleć wietrze z południa dodaj bransolety na nogi okryj szalem jedwabnym dla Niego tu i teraz *** uciekam uciekam pospiesznie przed miłosnymi wierszami bo miłość jest bliska śmierci stanowią jedno w towarzystwie nienawiści zatrzymam się zatrzymam nad rozlanym mlekiem nad zachwyconym dzieckiem nad spracowanymi dłońmi innych na własnym odbiciu w Jego oczach *** stałaś się moją przyjaciółką odkąd oddałam Ci wszystko co we mnie słabe i ułomne nie chciałaś bogatych darów (zresztą, skąd bym je wzięła) nie chciałaś mnie złamać leczyłaś moje poranione nogi w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę opuchnięte wargi szepcące Twoje imię zmęczone oczy oglądające trudy mego żywota podpowiadane przez pamięć zapisującą wszystko, co bolesne Stabat Mater Dolorosa *** piszę ikonę skupiona na trudnościach technicznych przez modlitwę chcę podtrzymywać dobre postanowienia odczytywać tylko czyste intencje wierzyć w poprawę ufać Tobie zgodzić się na niedogodności życia dziękować za wszystko ofiarowane mi za darmo *** falbaniasta długa spódnica podkreśla urodę wąskich stóp golf wysmukłą szyję biżuteria na szyi nadgarstkach i uszach chroni przed złymi spojrzeniami schowam Cię ukryję niezawodnie rozświetlisz mnie od środka dodasz barwy falbaniastym spódnicom biżuterię rozkołyszesz wyrazistym gestem dumą przynależności do Ciebie *** kasztanowiec w rozkwicie niech Cię nie zwiedzie wkrótce zrudzieją liście i skręcą się konwulsyjnie kasztanowiec w rozkwicie jak plany rozwoju duchowego bez Niego *** zabierz mnie ze sobą do krainy Radości Wielkiej gdzie tańczą z gracją zachwycające kobiece powaby męskie akty odwagi dziecięce zdziwienia z otwartym „o” zabierz mnie ze sobą Ty zawsze widzisz w nas to *** tkanina mojego powołania wciąż w fazie wstępnej osnowę dopiero niedawno wymieniłam na mocną nić wiążącą kolorowe nitki emocji rozedrganych motyle trzepoty przestrachu niemal bez powodu często gubię wątek wysnuwa mi się z rąk gdy zapominam że nawracać się muszę codziennie w każdej minucie mojego życia arrasu *** kolorowe stroje barwne obrazy pawiookich stawów odbijających moje rozterki szarości przygnębienia smutki oddalenia czerń bezsennych nocy oddaję Tobie na ofiarę za brak pokory *** studiowanie żywotów świętych napełnia mnie podziwem nad różnorodnością ludzkich kolei losu wyrzeźbionych przez Pana każdy inny każdy we własnej drodze dochodzenia do prawdy o sobie dochodzi do Niego *** nie bój się cierpienia pochodzi od Wielkiego Artysty żłobi w Tobie bogate wnętrze zdolne odczuć nienazwane świecące w ciemności brylantem współczucia podświetlonym troską o innych nie bój się cierpienia zakwitną kolce różą zapach Cię zniewoli pochodzi od Wielkiego Artysty Modlitwy chwili wlewając wodę do wazonu: Dzięki Ci, Panie, że wlewasz do mego serca Odwagę wyznawania Ciebie napełniasz mnie po brzegi swoją miłością obdarowujesz zrozumieniem po wielekroć przypominasz mi o swoim istnieniu i czuwaniu nad moimi krokami rozpalasz nad moją głową gwiazdy swoich znaków nawet we śnie jaśniejące troską o mnie spotykasz się ze mną zawsze na osobności dyskretnie nie zawstydzasz mnie obdarowałeś mnie hojnie nawet wdzięcznością *** właśnie dzisiaj odkryję drogę do Ciebie w codzienności steranej w uginaniu się kolan ze zmęczenia własną słabością nieporadnie nucę Twoje psalmy potykam się na różnych dźwiękach nie nauczyłam się nut nie odrobiłam zadania domowego ale podpowiadam innym drogę do Ciebie *** chrupiąca skórka codzienności okrywa miękisz wiary drożdże ufności zrobiły swoje słowo Pana czytane w Księdze Życia rozpulchniło ciasto wzrasta w cieple zgody na przemianę otwarcia na łaskę Wywiedzione z codzienności *** rozczesuję mokre włosy myśląc o słońcu pocałunków gładzę pomarszczone dłonie złych skłonności szukam balsamu pocieszenia na grząskim podłożu oparcia dla opuchniętych stóp wkładam w usta skaleczony palec wskazujący znów wyciągnięty dla drogi innych a sama? rozczesuję mokre włosy powinności myśląc o słońcu pocałunków *** podaję Ci rękę odwracasz wzrok opuszczasz powieki z półuśmiechem zdezorientowana która z nas zapomniała o przeszłości cieniu zapatrzona w poblask na szybie mojego okna ozdobionego ręcznie malowaną firanką z jedwabiu nęcącą słonecznymi barwami *** miła ma poczekaj podejdę do Ciebie miła ma uklęknę przed Tobą miła ma podam Ci delikatnie motyla zainteresowania Ty weźmiesz go w dłonie ostrożnie niepewna podarunku trzepot skrzydeł nie rozproszy smutku pożegnania do jutra *** kłębek wełny wymyka mi się z rąk miękki jak runo leśne przywołuje rozproszone cienie i ścieżkę wspólnego spaceru kłębek wełny domaga się cierpliwych dłoni uwięzienia myśli w wąskim zwijanym paśmie rozpogadza się gdy druty tworzą nową rzeczywistość ciepły szalik otulający nas taki długi Kołysanka dla Olisi zamknij oczka utul lalę zostaw baję nie chciej tańczyć z Teletubisiem nie rysuj uśmiechniętej twarzy z zygzakowatymi włosami przytul się do mamy powtarzam słowa podzięki za dar Twojego życia zamknij oczka utul lalę zostaw baję nie chciej tańczyć z Teletubisiem nie rysuj uśmiechniętej twarzy z zygzakowatymi włosami przytul się do mamy dzieli nas półwiecze powtarzam słowa podzięki za dar naszego życia *** piękno źdźbła trawy i kwitnącego ostu polecam Twej uwadze woalkę moich rzęs kształtne pracowite dłonie w geście pozdrowienia usta szepcące Twoje imię rozjaśnione oczekiwaniem tej wyjątkowej chwili czuwającego serca *** ten glejt otworzy mi każde drzwi prowadzące do Ciebie skłóconego ze światem nie marszcz brwi nie rozkładaj rąk to ostateczne jestem dla Ciebie lustrem to sprawka Pana *** reklama krzyczy odkryj orzeźwienie obudź witalność a ja? sennie przecieram oczy zainteresowania wodzę palcem po rozlanym mleku poranka składam w całość wczorajsze ustalenia dzisiejszego dnia gładzę niesforne włosy ozdobnym grzebieniem Twoich pochwał budzę się w końcu odkrywam w sobie gotowość do stanięcia w prawdzie *** nakłuwam igłą kolorową wełnę miłych chwil powstaje sfilcowana kulka emocji dodana jedna do drugiej tworzy modne barwne korale ozdobę dumnej szyi rozpierających bluzkę piersi zapracowane zadowolenie *** znów maluję irysy cyzeluję płatki chcę ich miękkości przezroczystości wciąż pamiętam znaczenie symboliczne to nic śmierć niczego nie kończy zaledwie rozpoczyna drogę w niebieskie strony prowadzenie za rękę do grona dobrych znajomych oglądanych jednostronnie teraz przestrzennych i jasnych *** wodzę noskiem pióra po kartce papieru oswajanej wciąż od nowa cierpliwej nad podziw skłonnej odwrócić oczy w intymnej chwili zasłaniającej uszy przed niebacznym słowem przypominającej każdy nowy dzień rozpoczynający się od mojej zgody na bezsilność *** szukam wyrazistych barw zaskakujących zestawień kolorów by zaistnieć unikatowa biżuteria pozwala dostrzec mnie kobietom mężczyźni widzą kształtne dłonie podziwiają cięte uwagi jak kwiaty nie schodzą do serca jak do wnętrza Ziemi *** zakładam różowe koraliki usta podkreślam pomadką tuszuję rzęsy uczynków zasłaniam parawanem uprzejmości wnętrze ukrywam nie dla siebie On i tak mnie zna jeszcze przed moim narodzeniem przygotował dla mnie sprzyjające okoliczności dla moich dobrych uczynków Na co dzień wszystko co wezmę do ręki wyprodukowano w Chinach za miskę ryżu co ja daję światu? wszystko dostałam w podarunku w najlepszej cenie co ja daję światu? potrzeba miłości bez kresu śmiechu bez sarkazmu podania wędki ulżenia w cierpieniu co ja daję światu? *** przed lustrem winy swoje przemyśliwam przed lustrem ćwiczę cierpliwość dla siebie innym łatwiej podać rękę uśmiechnąć się zaproponować spacer do kina zaprosić co zrobić z samą sobą odbitą za taflą szkła uwiezioną wyglądającą obco? *** nauka jazdy co krok czego mogę się jeszcze nauczyć? zatrzymuję się przed pasami zebry skręcając wrzucam kierunkowskaz zwalniam przed zakrętem wchodzę w wiraż bez szarpania choć mam skłonności ryzykanta trzaskam drzwiczkami przyspieszam nadmiernie staję w pół drogi gwałtownie zmieniam pas ruchu mojego życia miotam się by mnie zauważono? *** wystawiam swoje obrazy wspomnienia i wiersze na wernisażu nowego etapu życia zainteresowanie choć dzień zimowy zawieja objaśniam towarzyszące twórczości emocje przeżywam po dwakroć każde spotkanie z człowiekiem *** kładę żółte obrusy by przywołać więcej słońca maluję kwiaty w zimie pisanki w wakacje pamiętnik rozjaśniam anegdotą wołam do Ciebie z tej strony rzeki donośnie dorzecznie uśmiechasz się lekko słów nie rozumiesz ale szerokie gesty są czytelne głos biegnie po wodzie *** wkładam wzorzyste spodnie w indiański motyw by dodać sobie sił w pokonywaniu schodów codzienności zielonkawe wierzchnie okrycie wyprzedza wiosnę choć pada śnieg z deszczem nad oknem wróble hodują dzieci nowe myśli odświeżają pamiętnik czekam na motyle zainteresowania ze strony zwiedzających (jak to na wernisażu życia) *** Urszulce koraliki są tylko pretekstem rozmawiamy o życiu patrzymy w jednym kierunku podajemy sobie na przemian małego pieska zachwytu radosnego nad miarę ufnego jak nikt inny rozmawiamy o życiu przepłoszonych nadziejach skupionych na sobie żalach piesek zachwytu je przegania unoszą się ciężko i odlatują pod palcami czujemy ciepłą sierść pieska zachwytu nad wieczną miłością Danse macabre palce pięty palce obrót pięty mylę krok oczy szukają oczu wytłumacz wytłumacz swoje kroki mam nie –Twoje ręce w swoim zasięgu palce obrót pięty jak mechaniczna lalka palce pięty palce obrót pięty *** otwieram piękny portfel obowiązkowo czerwony ćwiczę drobne oznaki przywiązania nieprzepłacone nad miarę bilon dźwięczy melancholijnie banknotów brak pozostają karty i bilety zaświadczające kim jestem bez odpowiednich środków płatniczych Szok-fryz salon dla odważnych asymetryczne fryzury dla nieśmiałych kolorowe pasemka zachwytu dla innych kobiet mężczyźni strzyżeni zbyt krótko wysyłają uśmiechy w głąb lustra obecności kobiet może w ich życiu? *** kapelusz pierwszy –kota w butach drugi – z rondkiem na letni spacerek trzeci – mamy na wizytę czwarty – babci na ostatnią drogę kapelusze męskie z przetrąconym grzbietem wołają o zainteresowanie przecież dodają szyku i centymetrów uciekam przed kapeluszami nie wydaję się sobie nobliwa *** F.B. zachwycam się Jego intelektem schylam głowę przed wiedzą nie godzę się na Jego zbytnią skromność chcę podkreślić Jego wartość nadaremnie zobaczył we mnie tylko kobiecą naturę zgodził się z sugestią że powinna rozdawać pełnymi garściami *** w odcieniach zieleni i błękitu z planem na wiele wiosennych dni wychodzę z domu przekraczam próg własnych ograniczeń nieśmiało otwieram dłoni kwiaty rozkwitam w rozmowie pawiookie zainteresowania innymi procentuje teraz i ja jestem cząstką wspólnoty żywych istot *** podaję Ci garść wierszy nowych rozświetlonych od środka oddzielenie ścianą nic nie znaczy modlitwa wstawiennicza góry przenosi gasi żal koi smutek rozstań przecież nie na zawsze *** na smyczy obowiązku pilnuję rozkładu dnia czuwam jak moje serce nad każdą chwilą zapracowania przeciągnę się mlasnę czasem głośno tłumiąc ziewanie podam łapkę na natarczywe polecenia choć wzrok mój ucieka *** zgubiłam ręczny zegarek z pośpiechu doganiania konieczności wybrałam nowy w modnych kolorach fioletu i lila w porze kwitnienia lilaków uspokoiłam wreszcie odruch odsłaniania lewego nadgarstka i konieczności jakby inne *** tamborek dobrych postanowień napina płótno tylko jednego dnia haftuję piękno ornamentu codziennych zajęć dając pewność wytrwania do kolistego brzegu zachodu słońca *** w szkle wystawy koryguję urodę powtarzam przywoływane stare gesty posłuszne nad wyraz znające drogę na pamięć jak moje buty kroczące pewnie po nierównych płytach chodnika spojrzenia innych *** u progu lata z ręką na klamce zastygam czuję zapach deszczu niepokoju o jutro *** krzyk mewy zatrzymuje mnie w pół kroku na grzbiecie fali odpływu radości tej z wysoka *** uśmiech do nieznanej kobiety na trasie mojej wędrówki rozpogadza nasze myśli rozumiemy się bez słów a tak kiedyś niepokoiłam się że moja twarz jest taka plastyczna jak obraz *** bogaty dzień zamyka swoje podwoje na jego scenie grałam nie zawsze czysto niezbyt uważnie śledziłam zapis nutowy zrugałam suflera za zbyt późne odgadywanie moich potrzeb emocje sięgały zenitu pod plafonem krążyły niepokoje w pierwszym rzędzie siedziały w kucki dawne troski za kulisami sposobiły się nowe możliwości świetnie znane Reżyserowi dla mnie obce *** fotografia czarno-biała na niej młoda kobieta to ja urocza nieśmiałość rozświetlone słońcem włosy gest podkreślający obrączkę na palcu niepewność i dalekosiężne plany wspólnego życia układane przeze mnie przy lada podmuchu ulatujące gdzieś powietrze nawet było osobne dla mnie wczoraj biało-czarne różne odcienie szarości ukrywały się przede mną dziś trudno mi zobaczyć biel i czerń na kolorowej fotografii osobnej *** moje obcasiki stukały dźwięcznie na szybko pokonywanych schodach codzienności milkły na progu domu cichły bezpowrotnie w czterech ścianach zgryzoty zostawało szuranie kapciami Z cyklu: Pejzaże trzy śnieżne panny żwawym krokiem wśród ukwieconych łąk na głos sygnaturki na majowe koniczynę czerwoną choć wrzosową odwiedzają pszczoły cienie wydłużonym krokiem zbliżają się do zmierzchu przekwitły bzy i akacje złotokap wytrwał w pochyleniu już teraz bez koloru głos biegnie po rosie.
Tytuł:
Nazwa:
E-mail:
Zawartość:
   
 

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 18 i 19 luty 2012 rok

Rozmawiałam przez komunikator Skype z dwiema koleżankami.Było miło. Widziałam się z wujkiem i braćmi. Było to miłe. Widziałam się też z Ciocią. Byłam z mamą w kościele na mszy świętej. Cieszyłam się tym wszystkim.

niedziela, 19 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 15 i 16 i 17 luty 2012 rok

Czytałam Mamusi fragmenty książki Lessie Wróć. Opowiada ona o losach pieska ,szkockiej suczki. Jadłam pączki.Czytałam mamie fragment Pisma Świętego.Ewangelię Św.Jana rodz.3 wers 1-21. Oglądałam film pt.The Centry. Czyli Spotkanie. Film opowiadał jak pięcioro ludzi we współczesnych czasach spotkało Pana Jezusa. Film był bardzo ładny i ciekawy. Jest dostępny na youtubie.

niedziela, 19 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 13 i 14 luty 2012 rok

Byłam z mamą u Cioci Irenki było miło. Dostałam od kolegi życzenia na Walentynki. Rozmawiałam z bratem.

niedziela, 19 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 11 i 12 luty 2012 rok

Słuchałam radia Maryja audycji Piosenka Tygodnia. Słuchałam piosenek religijnych z tej audycji. Widziałam się z bratem i bratową. Miło z nimi porozmawiałam.

niedziela, 19 lutego 2012

Gość: Sen o Maryi..

Śniła mi się Maryja. Stała na środku mojego podwórka (stała figurka, taka jak mojej babci), popatrzyłam na Nią, a Ona na mnie (ożyła) coś do mnie mówiła, ale nie pamiętam co. Obok pojawiła się ciocia, zapytała: czy ktoś coś mówi (lub podobnie)? Odpowiedziałam, że to przecież Maryja, zobacz Ona żyje. Ciocia wszystkiemu zaprzeczała. Nie wiem dlaczego, czy ona Jej nie widziała, nie słyszała. Dziwny byłe ten sen. Kiedyś miałam podobny tylko, że śnił mi się Jezus...

niedziela, 12 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 10 luty 2012 rok

Byłam z mamą u moich małych bratanków. Grałam z nimi w piłkę. Byłam z mamą i z nimi na pół godziny na spacerze. A potem mama była z nimi na sankach. Ja pilnowałam domu bo nie miałam kluczy i czekałam na nich. Było wesoło.

niedziela, 12 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 8 i 9 luty 2012 rok

Byłam w domu. Chwilami rozmawiałam przez Skype. Ze znajomymi rozmawiałam. Było miło bardzo!

niedziela, 12 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 7 luty 2012 rok

Byłam u moich bratanków mały cały dzień,czytałam im bajkę i grałam z nimi w piłkę. Byłam tam z mamą. Było wesoło. Wieczorem byłam z bratem i mamą w kinie na filmie pt.W ciemności.Film opowiadał o losach lwowiaka który podczas drugiej wojny światowej ratował żydów.Film był ciekawy,wzruszający i chwilami przerażający.

niedziela, 12 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 6 luty 2012 rok

Czytałam mamie książkę Lessie Wróć! Byłam z mamą u Cioci Irenki,która mieszka nie daleko bo za płotem naszym ma dom. Było miło.

niedziela, 12 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 4 i 5 luty 2012 rok

Widziałam się z moim bratem i bratem,miło pogadaliśmy. Byłam z mamą w kościele. Słuchałam audycji radiowej o koniku.

niedziela, 12 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 2 i 3 luty 2012 rok

Cieszyłam się trochę,byłam np.w kościele w Chrzanowie u św.Mikołaja na mszy świętej, przy pomocy mamy mojej mogłam uczestniczyć we mszy świętej,bo mama mnie podprowadziła do kościoła. Rozmawiałam z bratem moim Andrzejem na żywo. Było miło. Rozmawiałam też przez telefon z koleżankami,być może się z nimi spotkam.

piątek, 03 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 1luty 2012 rok

Cieszyłam się bo byłam z mamą u moich małych bratanków.U Piotrusia i Patyka. Grałam z nimi w piłkę,było miło i wesoło.!

piątek, 03 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 30 i 31 styczeń 2012 rok

Byłam smutna i marudna,nawet płakałam bo koleżanki które mam bliżej siebie,chodzi o to że w niedużej odległości od mojego Balina,nic nie pisały na mejla,może były zajęte. Chwilami rozmawiałam z mamą i bratem i nastrój mi się poprawiał.

piątek, 03 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 28 i 29 styczeń 2012 rok

W sobotę leniuchowałam,słuchałam też audycji młodzieżowej w radiu Maryja pt.Piosenka Tygodnia. Była miła muzyka religijna. W niedzielę byłam z mamą w kościele,potem mój brat Andrzej ze swoją małżonką Justynką,przyjechał podczas obiadu. Miło pogadaliśmy. Słuchałam też audycji o pisarce i aktorce Lucynie Legut. Reportaż był ciekawy.

piątek, 03 lutego 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 27 styczeń 2012 rok

Na polu było zimno,mroźno i wietrzno.Nie mogłam więc udać się na spacer.Słuchałam piosenek z netu np.Zdzisławy Sośnickiej. Rozmawiałam przez Skype z koleżanką Anią z Kołobrzegu i kolegą Arturem z Trzebini,było miło.

sobota, 28 stycznia 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 26 styczeń 2012rok

Mama nagle zadzwoniła do Cioci która jest obecnie chora,a mieszka blisko bo za naszym płotem ma dom.Ciocia nas nie odwiedzała przez rok czasu od czasu jak zmarł mój tato.I było nam przykro.W grudniu chciałyśmy Ciocię odwiedzić ale się złościła,może miała zły dzień.A teraz zgodziła się żebyśmy ją odwiedziły,czyli ja i mama.Byłyśmy u Cioci ze trzy godziny.Było miło. Ja się cieszyłam i Ciocia się cieszyła i mama też!

sobota, 28 stycznia 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 25 styczeń 2012 rok

Dzień był ładny,do południa świeciło ładnie słońce i udałam się z mamą na spacer.Było miło. Nawiązałam kontakt mejlowy z koleżanką Anią,która mieszka nad morzem.Ona ma komunikator skype i czasem będziemy mogły przez skype rozmawiać.Cieszę się!

czwartek, 26 stycznia 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 23 i 24 styczeń

Oglądałam różne reportaże.Na pole nie dałam rady iść byłam słaba po antybiotykach.Jeden reportaż opowiadał o niepełnosprawnym chłopaku.Chłopak był słabowidzący,ale skończył szkołę o kierunku radiowym.Założył swoje radio internetowe,nie wiedział tylko że będzie go ścigać za to policja. Drugi reportaż opowiadał o życiu Kasi Jaroszyńskiej która jest sparaliżowana,a na dodatek nie może mówić,porozumiewa się z innymi za pomocą komputera.I napisała książkę. Reportaże były ciekawe.

czwartek, 26 stycznia 2012

Kasia Mikuśkiewicz. ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ): 22 styczeń 2012 rok

Była na stronce Katolik.Byłam tam też na czacie. W niedzielę to dużo ludzi wchodzi na ten czat zauważyłam.Miło pogawędziłam.Poznałam Ewelinę i Patrycję.Było fajnie! A teraz piszemy ze sobą mejle.A ja dzięki temu jestem weselsza!

czwartek, 26 stycznia 2012

niecierpliwa: Modlitwa o miłość wśród nocy...

Przyszła noc, sen nie chce przyjść... Myśli kłębią się w głowie... Nowy dzień, kolejny tydzień... Nowy dzień a we mnie wciąż żyją "wczorajsze dni"... W moich myślach nie ma ciszy, wciąż potykam się o swoje myśli i wspomnienia... To co było, dobre i złe - wciąż we mnie żyje... Wciąż nie oderwałam się od tego i dlatego wciąż jeszcze nie potrafię żyć - żyć DZIŚ, nie "wczoraj" czy może "jutro"... Przez szum tych myśli wyrywa się z serca modlitwa jak krzyk tonącego: "Zabierz Panie i przyjmij cała wolność moją, pamięć moją i rozum i wolę mą cała. Cokolwiek mam i posiadam - Ty mi to wszystko dałeś, Tobie to Panie oddaję, Twoje jest wszystko. Rozporządzaj tym w pełni według Twojej woli, daj mi jedynie miłość Twą i łaskę albowiem to mi wystarczy. Twoje jest wszytko. Amen."

niedziela, 22 stycznia 2012

 

Wyświetl numer << pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>Strona 1 z 11

Zapraszamy do kontaktu

35092519

510753

Adres:

Monastère Notre-Dame de Miséricorde

7, place Gambetta

29120 Pont-L'Abbé Francja

Muzyka duszy...


PopUp MP3 Player (New Window)

Statystyka

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj17
mod_vvisit_counterWczoraj337
mod_vvisit_counterTen tydzień1167
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień2937
mod_vvisit_counterTen miesiąc7947
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiac12445
mod_vvisit_counterWszystko488039