Dar...

 Wspólnota Sióstr Kanoniczek Regularnych Szpitalnych od Miłosierdzia Jezusa i Reguły Świętego Augustyna z Francji zaprasza do DAR-u...
Ta strona jest dla ciebie.
Mówi ona tylko jedno - jest"Ktoś", kto cię kocha.
Nawet jeśli jeszcze o tym nie wiesz.
Daj się odnaleźć Jedynemu, Który cię nigdy nie zostawi!
Ta strona chce po prostu otworzyć cię na Spojrzenie,
którego światło sprawi, że twoje życie stanie się Życiem.
Twoje istnienie nabierze sensu, stanie się obecnością,
żarem, będzie siać nadzieję - stanie się darem Miłości...

Dobre nowiny

Dobre nowiny na Twój email
Start Noc z Bogiem... Nocne światełka

Czekam...

Szybka modlitwa.

Umiłowani, jeżeli Bóg nas tak umiłował, to my również powinniśmy miłować się wzajemnie. Boga nikt nigdy nie widział. Gdy jednak miłujemy się wzajemnie, Bóg przebywa w nasm a Jego miłość jest w nas doskonała. (1J 4, 11 - 12) Pewnego zimowego dnia Julia stała przy oknie i patrzyła na szarpaną wiatrem sosnę. Śnieg zaczął padać już poprzedniej nocy. Rankiem walczyła ze sobą, by wstać z łóżka, bo było okropnie zimno, a wilgoć powodowała, że bolało ją w stawach. Na poczcie, gdzie pracowała, wydawało się, że wszyscy czuja się podobnie. Nikt się nie uśmiechał i wszyscy wyglądali tak, jakby z trudem przychodziło im żyć w tym dniu. Patrząc na tych wszystkich smutnych ludzi, Julia zdecydowała się zmienić swój nastrój. I w wcale niewymuszony sposób uśmiechnęła się. Opiekuńczym uśmiechem promieniującym Bożą miłościa ogarnęła cały świat. Za niektórych wyszeptała « szybką modlitwę », by w tym ciężkim dniu błogosławił im Ojciec Niebieski. Jej samej Boże błogosławieństwo nieśli inni ludzie: nieznajoma babcia, która opowiedziała jej śmieszną historyjkę, mężczyzna, który poprosił ją o opinię w sprawie kupna torebki dla swojej żony, i chłopiec, który ustąpił jej miejsca w tramwaju. Przypomniała sobie także, że uśmiech rozpoczął jej przyjaźń z młodym człowiekiem z zespołem Downa pracującym w sklepie spożywczym. Pewnego zimowego popołudnia, gdy śnieżne chmury powoli przemierzały niebo, młody człowiek pomógł jej przenieść zakupy do samochodu. A kiedy chciała dać mu napiwek, okazało się, że nie ma już ani grosza. « Przepraszam » - powiedziała tylko i chciała mu się wytłumaczyć. Jasny uśmiech niczym letnie słońce rozjasnił twarz mężczyzny. « W porządku » - powiedział. Potem objął ją ramionami i dodał: «kocham cię ». Drżąca z zimna wyszeptała « szybką modlitwę » nad tym wyjątkowym Bożym dzieckiem. « Panie, błogosław temu cennemu dziecku » - prosiła. Dziś wieczorem ty także spróbuj zmówić « szybką modlitwę" za spotkanego dzisiaj człowieka.

Zakochanie w dźwięku i cieniu.

Ponoć miłość zaczyna się od zachwytu i wzruszenia... Ale czy ma też tylko nimi pozostać? Nadmiar piękna szkodzi sercu, o czym nie chce się wiedzieć i pamiętać, bo ono przecież uwodzi, a uwiedziona sama siebie lubi łudzić i zwodzić. Czyż nie było tak z piękną Córką Mandaryna, spędzającej czas na marzeniach i haftowaniu w komnatach pałacu, a oglądającej świat jedynie przez wysokie okno, pod którym przepływała błękitna rzeka? Codziennie rano budziła ją pieśń przynoszona przez wiatr znad rzeki. Biegła wtedy do okna, by słuchać w zachwycie i patrzeć z wysoka na słabo widoczną łódź rybacką, na której wypływał młody Rybak, co robił sobie przygrywkę na flecie, by śpiewać bodaj najpiękniej na świecie. Córka Mandaryna widziała tylko jego szczupłą sylwetkę wśród złocistych poblasków na wodzie, ale jego pieśni poddawała się jak czarom lub pieszczocie. Wokół pieśni Rybaka krążyły jej marzenia i tęsknoty, i były one lekiem na jej samotność w oczekiwaniu na miłość, która zdawała się już nadchodzić, choć była tak niewiarygodną... Ale któregoś dnia za oknem było niespodziewanie cicho i na rzece nie pojawił się cień łodzi, bo Rybak zmienił łowisko. Ten brak pieśni i cienia przyprawił dziewczynę o taki smutek, że odkryła, czym jest ból tęsknoty bez spełnienia. Po paru dniach ciszy za oknem dziewczyna popadła w tak głęboką melancholię, że wezwani lekarze stanęli przy niej całkiem bezradni wobec jej choroby. Nie pomagały lekarstwa, ani wszelkie zabiegi. Lekarze wtedy wypytali jej służące, co mogło być przyczyną tego jej stanu. One powiedziały o jej zasłuchaniu i rozmarzeniu pieśniami Rybaka. Mandaryn więc kazał sprowadzić chłopaka do pałacu, by zagrał i zaśpiewał. Wszedł więc do jej komnaty rankiem, gdy jeszcze spała, wyjął flet, wydobył z niego kilka delikatnych dźwięków i zaśpiewał. Na smutnej nawet we śnie twarzy dziewczyny pojawiło się rozmarzenie, potem uśmiech i otworzyła oczy, jakby spodziewała się ujrzeć swoje marzenie... W kącie stał ten Rybak – chudy, ubogi i bynajmniej nie urodziwy, choć jego głos jakby przeczył temu brakowi urody. Zgasł uśmiech na twarzy dziewczyny, pojawił się pogardliwy grymas i gest, aby się stamtąd wynosił. Nie ważna była i jakby już nie piękna urwana pieśń i marzenie Córki Mandaryna. Rybak nie wiedział o istnieniu dziewczyny i teraz wychodził z pałacu oczarowany jej urodą tak, jakby postradał zmysły. To jego teraz zaczęła dręczyć straszna tęsknota i pragnienie ujrzenia dziewczyny jeszcze raz. Jednak pałac otworzył się dla niego tylko raz. Przestał łowić ryby, tkwił w łodzi patrząc w zamknięte okno pałacu i któregoś dnia z głodu czy z rozpaczy osunął się w wodę... Opowiadano potem, że jakiś Anioł zmienił go w piękne drzewo sandałowe płynące z nurtem rzeki. Ktoś zdumiony jego pięknem sprzedał je mandarynowi, a ten polecił wyrzeźbić z niego śliczną czarkę, którą podarował córce. Był wtedy szary jesienny dzień, gdy Córka Mandaryna nalała do czarki herbaty i gdy podniosła ją do ust, ujrzała w niej cień Rybaka w łodzi i usłyszała jego pieśń. Wzruszyła się jeszcze raz aż do łez... Jedna z nich spadła do czarki, a ta zniknęła bez śladu... Pięknoduch kocha się w pięknie i we wzruszeniach nim, ale czy to jest miłość? Sentymentalizm jest fałszem, chimerą nie tylko miłości, ale i religii. Kult doznania, uniesienia, przeżycia oddala nas od miłości, bo nie ma w nim prostoty i szczerości; nie ma chęci przyjęcia świata, ludzi, Boga, jakim są naprawdę, a nie jak sobie się ich wymarzyło.

Kto czuwa ?

 Pozostawiam wam pokój, obdarzam was moim pokojem. Ale Ja nie obdarzam was w taki sposób, jak czyni to świat. Przestańcie się więc trwożyć w waszych sercach i lękać! ( J 14, 27) Wiktoria aż podskoczyła z radości na wieść o takiej okazji - dwa tygodnie w samotności, by móc pisać. Tak długo tęskniła za taką « pisarska ucieczką ». Zapakowała do samochodu wszystko, co mogłoby się jej przydać i wyjechała. Po kilku godzinach dojechała na miejsce - do wiejskiej chaty ukrytej wśród przerośniętych krzewów. Pierwszego wieczoru obserwowała, jak słońce zachodziło za lasem, pozostawiając ziemię w ciemności. Kiedy spędzała pierwszy samotny wieczór w chacie, postanowiła nie myśleć o tym, że jest sama wśród lasów i spokojnie rozpakowała książki, słowniki i papier. Później popracowała trochę nad jednym z wierszy. Kiedy ją to znużyło, rozciągnęła się wygodnie na tapczanie, wzięła książkę do ręki i zaczęła czytać. W końcu zachciało jej się spać, litery rozmyły się, a powieki opadły. Usnęła. Po jakimś czasie obudził ją jakiś dźwięk dobiegający z przedsionka. Natychmiast zerwała się na nogi, a serce dudniło w niej niczym kowalski młot. « Panie - pomyślała - proszę, zabierz ode mnie ten lek ». Pomimo strachu zeszła cichutko po schodach i zaczęła obserwować drzwi przedsionka. Przystanęła i poczuła, jak serce podchodzi jej do gardła. Wsłuchując się przez moment, stwierdziła z ulgą, że ten dźwięk wywołują buszujące po drewnianej podłodze myszy. O poranku podziękowała Bogu za to, że zawsze pomaga jej w kłopotach. Wzięła ze sobą kubek kawy z mlekiem i udała się na spacer po lesie. Przywitały ją skąpane w słońcu dzikie kwiaty oraz umykające pod krzewy rododendronów jaszczurki. Za zakrętem odkryła wodospad. Przysiadła na dużym kamieniu i pomodliła się, oddając Bogu swoje lęki z wiarą, że On zawsze się o nią troszczy. Kolejne dni spędziła pracując nad książką, a wszystkie myśli przelewała na papier tak łatwo, jak strumień spływa ze skał.Jeśli dzisiaj w nocy twoja dusza będzie potrzebowała pokoju, pomódl się do Boga.


( Zasłyszane...) 

 
Podziel się swoją refleksją...

Echo...

 

 

 

Zapraszamy do kontaktu

35092519

510753

Adres:

Monastère Notre-Dame de Miséricorde

7, place Gambetta

29120 Pont-L'Abbé Francja

Muzyka duszy...


PopUp MP3 Player (New Window)

Statystyka

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj1
mod_vvisit_counterWczoraj326
mod_vvisit_counterTen tydzień1676
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień2365
mod_vvisit_counterTen miesiąc3063
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiac12445
mod_vvisit_counterWszystko483155