|
Szybka modlitwa.
Umiłowani, jeżeli Bóg nas tak umiłował, to my również powinniśmy miłować się wzajemnie. Boga nikt nigdy nie widział. Gdy jednak miłujemy się wzajemnie, Bóg przebywa w nasm a Jego miłość jest w nas doskonała. (1J 4, 11 - 12) Pewnego zimowego dnia Julia stała przy oknie i patrzyła na szarpaną wiatrem sosnę. Śnieg zaczął padać już poprzedniej nocy. Rankiem walczyła ze sobą, by wstać z łóżka, bo było okropnie zimno, a wilgoć powodowała, że bolało ją w stawach. Na poczcie, gdzie pracowała, wydawało się, że wszyscy czuja się podobnie. Nikt się nie uśmiechał i wszyscy wyglądali tak, jakby z trudem przychodziło im żyć w tym dniu. Patrząc na tych wszystkich smutnych ludzi, Julia zdecydowała się zmienić swój nastrój. I w wcale niewymuszony sposób uśmiechnęła się. Opiekuńczym uśmiechem promieniującym Bożą miłościa ogarnęła cały świat. Za niektórych wyszeptała « szybką modlitwę », by w tym ciężkim dniu błogosławił im Ojciec Niebieski. Jej samej Boże błogosławieństwo nieśli inni ludzie: nieznajoma babcia, która opowiedziała jej śmieszną historyjkę, mężczyzna, który poprosił ją o opinię w sprawie kupna torebki dla swojej żony, i chłopiec, który ustąpił jej miejsca w tramwaju. Przypomniała sobie także, że uśmiech rozpoczął jej przyjaźń z młodym człowiekiem z zespołem Downa pracującym w sklepie spożywczym. Pewnego zimowego popołudnia, gdy śnieżne chmury powoli przemierzały niebo, młody człowiek pomógł jej przenieść zakupy do samochodu. A kiedy chciała dać mu napiwek, okazało się, że nie ma już ani grosza. « Przepraszam » - powiedziała tylko i chciała mu się wytłumaczyć. Jasny uśmiech niczym letnie słońce rozjasnił twarz mężczyzny. « W porządku » - powiedział. Potem objął ją ramionami i dodał: «kocham cię ». Drżąca z zimna wyszeptała « szybką modlitwę » nad tym wyjątkowym Bożym dzieckiem. « Panie, błogosław temu cennemu dziecku » - prosiła. Dziś wieczorem ty także spróbuj zmówić « szybką modlitwę" za spotkanego dzisiaj człowieka.
Kto czuwa ?
Pozostawiam wam pokój, obdarzam was moim pokojem. Ale Ja nie obdarzam was w taki sposób, jak czyni to świat. Przestańcie się więc trwożyć w waszych sercach i lękać! ( J 14, 27) Wiktoria aż podskoczyła z radości na wieść o takiej okazji - dwa tygodnie w samotności, by móc pisać. Tak długo tęskniła za taką « pisarska ucieczką ». Zapakowała do samochodu wszystko, co mogłoby się jej przydać i wyjechała. Po kilku godzinach dojechała na miejsce - do wiejskiej chaty ukrytej wśród przerośniętych krzewów. Pierwszego wieczoru obserwowała, jak słońce zachodziło za lasem, pozostawiając ziemię w ciemności. Kiedy spędzała pierwszy samotny wieczór w chacie, postanowiła nie myśleć o tym, że jest sama wśród lasów i spokojnie rozpakowała książki, słowniki i papier. Później popracowała trochę nad jednym z wierszy. Kiedy ją to znużyło, rozciągnęła się wygodnie na tapczanie, wzięła książkę do ręki i zaczęła czytać. W końcu zachciało jej się spać, litery rozmyły się, a powieki opadły. Usnęła. Po jakimś czasie obudził ją jakiś dźwięk dobiegający z przedsionka. Natychmiast zerwała się na nogi, a serce dudniło w niej niczym kowalski młot. « Panie - pomyślała - proszę, zabierz ode mnie ten lek ». Pomimo strachu zeszła cichutko po schodach i zaczęła obserwować drzwi przedsionka. Przystanęła i poczuła, jak serce podchodzi jej do gardła. Wsłuchując się przez moment, stwierdziła z ulgą, że ten dźwięk wywołują buszujące po drewnianej podłodze myszy. O poranku podziękowała Bogu za to, że zawsze pomaga jej w kłopotach. Wzięła ze sobą kubek kawy z mlekiem i udała się na spacer po lesie. Przywitały ją skąpane w słońcu dzikie kwiaty oraz umykające pod krzewy rododendronów jaszczurki. Za zakrętem odkryła wodospad. Przysiadła na dużym kamieniu i pomodliła się, oddając Bogu swoje lęki z wiarą, że On zawsze się o nią troszczy. Kolejne dni spędziła pracując nad książką, a wszystkie myśli przelewała na papier tak łatwo, jak strumień spływa ze skał.Jeśli dzisiaj w nocy twoja dusza będzie potrzebowała pokoju, pomódl się do Boga.
( Zasłyszane...)
Podziel się swoją refleksją...
Echo...
|