Drobnostki...
Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” (Mt 25, 21) Pewien mężczyzna powiedział kiedyś do swej nowo poślubionej żony: „Kochanie, uważam, że nasze małżeństwo będzie funkcjonowało lepiej, jesli ty zajmiesz się wszystkimi drobiazgami, a mnie pozostawisz odpowiedzialność za rzeczy wielkie”. Żona przystała na to i tak upłynęło im życie. W czasie uroczystości z okazji piędziesięciolecia ich małżeńskiego pożycia zapytano ich o „sekret” udanego związku. Mąż przypomniał układ, który zawarli jako nowożeńcy. Żona dodała z uśmiechem: „A ja odkryłam, że jeśli zajmowałam się drobiazgami, to nie pojawiały się żadne wielkie rzeczy, które sprawiałyby problemy!” Wkładanie życiowych drobiazgów, codziennych decyzji, rozwiązywanie problemów i sporów wymagających rozstrzygnięcia może być postrzegane jako ciężar. A może też być odbierane jako przecieranie ścieżek wiodących ku pokojowi i twórczości. Wymaga to tyle zachodu, co usuwanie z drogi drobnych kamyków i układanie ich w taki sposób, aby ta droga była wygodniejsza. Wszystko zależy od punktu widzenia. Jeśli dajemy sobie radę z drobiazgami, możemy przejść do rzeczy wielkich!
Trudności...
Mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. (Hbr 12, 1) W powiesci Juliusza Verne'a Tajemnicza wyspa pisarz opowiada o pięciu mężczyznach, którzy uciekli z obozu dla jeńców wojennych porywając balon napędzany gorącym powietrzem. Kiedy wznieśli się w górę,spostrzegli, że wiatr znosi ich nad ocean. Obserwowali znikający na horyzoncie ojczysty ląd i z niepokojem zastanawiali się, jak długo balon utrzyma się w powietrzu. Mijały godziny, a ponieważ balon coraz bardziej zbliżał się do powierzchni oceanu, mężczyzni zdecydowali się pozbyć części ładunku, bo nie mieli możliwości ogrzać powietrza w balonie. Zaczęli, nie bez żalu, wyrzucać za burte swoje buty, ubrania i broń, ażdo momentu, kiedy poczuli, że balon się wznosi.Wkrótce jednak znowu znaleźli się niebezpiecznie blisko fal, więc pozbyli sie również zapasów żywności. Niestety i to okazało się tylko tymczasowym rozwiązaniem, bo ich balon raz jeszcze począł tracić wy-sokość, kierując się wprost w głębiny wód. Wtedy jeden z mężczyzn wpadł na pomysł, że mogą związaćliny, na których trzyma się kosz, usiąść na nich, a następnie odciąć kosz. Gdy odcieli ciężki kosz, balon znowu uniósł się w górę.Wreszcie dojrzeli upragniony ląd. Bez chwili zastanowienia wskoczyli do wody i dopłynęli do wyspy. Przeżyli, ponieważ potrafili dostrzec różnice między tym, co rzeczywiście niezbędne, i tym, co zbyteczne. To, co niegdyś wydawało im się tak niezastąpione i bez czego nie mogliby się obejść, okazało się teraz zbędnym balastem, narażającym ich życie na wielkie niebezpieczeństwo. A może i ty zrobisz sobie dzisiaj solidny przegląd spraw, które obniżają twój lot? Czy są to może psychiczne lub duchowe zobowiązania, twoje albo twoich bliskich? Jak wyglądałoby bez nich twoje życie? Jeśli je z niego wyeliminujesz, czy nie będziesz miał więcej czasu na rzeczy, które w twym życiu są naprawdę istotne? Poproś Pana Boga, aby ci pokazał, o ile bardziej doskonałe byłoby twoje życie, gdybyś wprowadził w niepewne zmiany i porzucił sprawy, które cię zbytnio obciążają.