Dar...

 Wspólnota Sióstr Augustianek
od Miłosierdzia Jezusa z Francji zaprasza do DAR-u...
Ta strona jest dla ciebie.
Mówi ona tylko jedno - jest"Ktoś", kto cię kocha.
Nawet jeśli jeszcze o tym nie wiesz.
Daj się odnaleźć Jedynemu, Który cię nigdy nie zostawi!
Ta strona chce po prostu otworzyć cię na Spojrzenie,
którego światło sprawi, że twoje życie stanie się Życiem.
Twoje istnienie nabierze sensu, stanie się obecnością,
żarem, będzie siać nadzieję - stanie się darem Miłości...

Notre Communauté des Augustines de la Miséricorde de Jésus t’invite sur son site "Don"… Ce site est pour toi… il te dit seulement: "il y a Quelqu’un qui t’aime", même si tu ne le sais pas encore. Laisse-toi regarder par le Seigneur, qui sera toujours près de toi ! Ce site veut, tout simplement, t’ouvrir à ce Regard… Ta vie sera transformée, elle deviendra Lumière. Tu deviendras présence de Feu…tu sèmeras l’espérance. Ce que tu désires et que tu accueilles n’est rien moins que la Lumière... Cette Lumière se reçoit, mais se laisse chercher…

Dobre nowiny

Dobre nowiny na Twój email
Mam tylko jedną Gwiazdę... Ciebie...
 
Na najdalszej z Gwiazd...
Je n'ai qu'une étoile... Toi...

Mały Książę z cudownej opowieści Antoine de Saint-Exupery'ego nie tylko podziwia, lecz również kocha gwiazdy, one bowiem przypominają mu różę, którą kocha. Róża mieszka na planecie Księcia. Wprawdzie z Ziemi Książę nie może jej dojrzeć, lecz przypominają mu o niej gwiazdy, dlatego są dla niego piękne: „Gwiazdy są piękne, ponieważ przypominają o kwiatku, którego się nie widzi". Przypominając różę, mają udział w jej pięknie.

Od dawna gwiazdy pomagają ludziom odkrywać ich tęsknoty. Jako 10-letni chłopiec mieszkałem w internacie. Nasz kierownik opowiadał nam czasem o swej niewoli w Afryce. Należał do poko­lenia, które podczas wojny zebrało ważne doświadczenia. Kiedy więźniowie siedzieli w obozie i opowiadali o ojczyźnie, on śpiewał im pieśń: „Ojczyzno, twe gwiazdy", która doprowadzała zatwar­działych żołnierzy do łez. Gwiazdy przypominały o tym, że zawsze i wszędzie na tym świecie jesteśmy u siebie. Gwiazdy, które dostrze­gali na afrykańskim niebie, widziały też ich żony, dzieci i przyjaciele. Świeciły one również nad daleką ojczyzną, dlatego spojrzenie na nie przypominało o utraconym kraju. Niektórzy mogą uważać tę melo­dię za sentymentalną, lecz kiedy ów mężczyzna śpiewał nam - dzie­ciom - tę pieśń, też odczuwaliśmy ból i pragnienie, związane z myślą o dalekiej, a jednak bliskiej sercu ojczyźnie.

On ne voit bien qu'avec le cœur.
L'essentiel est invisible pour les yeux...
- Le Petit Prince (Citations de Antoine de Saint-Exupéry)

Tęskniąc za krajem i mając poczucie utraty ojczyzny, wyobra­żamy sobie pozytywne miejsce, w którym czujemy się rozumiani, do którego należymy; miejsce, w którym chętnie przebywaliśmy, dokąd pragniemy wrócić, za którym tęsknimy, w którym nadal chcemy żyć. Ojczyzna rozbrzmiewa w emocjonalnym patosie melodii, w słowach, próbujących pokonać rozłąkę z nią. Przeszłość i wytęskniona przy­szłość łączą się i stają jednością. Romantycy mówili o „niebieskim kwiecie". Dla poety Novalisa błękitny kwiat jest ucieleśnieniem miłości, tęsknoty i opromienienia. Błękit to kolor nieba i symbol wieczności. Błękit nieba, rozpościerającego się nad nami, przypomina o wieczności, oplatającej śmiertelne życie. Czasami niebo spowijają ciemne chmury. Pragniemy wówczas, aby się nad nami otwarło. Ta tęsknota mówi też o charakterze naszego życia. O obranym przez nas kierunku jako o celu wielkiej tęsknoty za domem, za prawdziwym miejscem, do którego zostaniemy ostatecznie przyjęci. Otwarte niebo kieruje nasze spojrzenie na przerastającą nas rzeczywistość, którą od dzieciństwa kojarzymy z niebem jako miejscem Bożej transcendencji. Gwiazdy wskazują nam błękitny kwiat naszej tęsknoty. Świecą na ciemnym niebie, dzięki czemu nabiera ono szczególnego blasku. Czujemy wówczas obecność Tego, który napełnia nasze życie swoim Boskim blaskiem.

- Anselm Grün

Jesteś moją Gwiazdą…

Przyszła kolejna noc. Otuliła swym czarnym, aksamitnym płaszczem wszystko co zdołała dosięgnąć i ogłuszała ciszą pustki...W takiej ciszy można usłyszeć obecność Boga, można usłyszeć tajemnicę serca, można usłyszeć wiatr tęskonty... I... pragnienie... Pragnienie, jakie w tę nocną ciszę nieświadomie wysłałam...
Zgasiłam światło. Pomimo panującego mroku bez problemu doszłam do okna, za którym wszystko było tak samo czarne jak w pokoju. Otworzyłam je szeroko i oparłam się o parapet. Poczułam się tak bardzo samotna, jak nigdy wcześniej. Na niebie nie było ani jednej gwiazdy, która mogłaby nadać blask mym pustym oczom. Oczom, które są zwierciadłem duszy. Posmutniałam jeszcze bardziej.
- W taką noc nawet gwiazdy nie słuchają.
Chciałam otulić się ramionami, jednak lodowate dłonie jeszcze bardziej wychładzały moje ciało. Mimo to nie zamknęłam okna.
- Nawet gwiazdy…
Poczułam pełen ciepła dotyk w swoim sercu. Spojrzałam w niebo i zobaczyła Ją. Gwiazdę. Jeszcze przed chwilą jej nie było, a teraz świeciła jasno i wyraźnie, spowijając mnie swym blaskiem i migocząc w moich oczach.
- Ja posłucham.
Wpatrywałam się w Nią wzrokiem pełnym nadziei. Zaczęłam opowiadać, a Gwiazda słuchała. Zawsze słuchała, nawet wtedy, gdy ja milczałam. I zdawała się rozumieć, choć czasem brakło słów, by opowiadać dalej. Gwiazda nosiła w sobie pewną mądrość wypływającą z dobroci i chęci życia. Rozjaśniała mrok tej tchnącej zimnem nocy.
Kiedy nastał świt, zgasła, a ja usnęłam spokojnie, oddychając głęboko. Po raz pierwszy od wielu miesięcy nie dręczyły mnie koszmary. Wiedziałam, że jeśli w nocy otworzę okno i zawołam, Gwiazda przyjdzie. Obiecała mi to. I dotrzymała słowa. Reagowała zawsze na pierwszą rozpaczliwą myśl zawieruszoną w moim „świecie”... A kiedy tak się zjawiała, powoli do nadziei w moich oczach dołączyła jeszcze wiara. I ufność: Uczucie, o którym już niemal zapomniałam. Choć wierzyłam w Gwiazdę, czasem traciłam wiarę we wszystko inne, czasem działałam wbrew wszystkim i wbrew sobie samej. Szukałam u Niej pomocy. Ale Gwiazda milczała. Wpatrywałam się w Nią i każdym spojrzeniem krzyczałam głośniej niż grzmot towarzyszący burzy. A Ona cały czas milczała.
Zamknęłam okno i usiadłam pod ścianą.
- Nawet Ona… nawet Ona już poszła.
W okno zapukał księżyc. Nie czekając na zaproszenie, wszedł do mojego pokoju i przyjrzał mi się uważnie.  - Czemu tracisz wiarę?  - Jak mam wierzyć, kiedy nawet moja Gwiazda mnie opuściła?
- Opuściła? Milczy… ale przecież jest tam, świeci dla ciebie.
Uśmiechnęłam się i zasnęłam przy otwartym oknie, wpatrując się w Gwiazdę.
Jednak następnej nocy Gwiazda nie pojawiła się wcale. Czekałam długo, zaciskając zimne dłonie ze zdenerwowania. W końcu straciłam nadzieję.
- Widzisz?- krzyknełam do księżyca.- Zniknęła! Odeszła!
- Czasem trzeba na chwilę zniknąć, żeby wrócić i być bliżej.
W pewnej chwili Gwiazda weszła do pokoju  i przytuliła mnie... - Jesteś… - Jestem już. Gwiazda i ja. Dwie zupełnie inne - a takie same, czasem całkowicie obce sobie – a takie bliskie. Różnimy się, a tak wiele nas łączy... Nosimy w sobie tajemnicę miłości i... potrafimy się nią dzielić. Jesteśmy dla siebie wszystkim...

 
Echo Daru...
 Echo...
- czyli nasz dar spotkania...
Podziel się tym wszystkim co maluje w tobie ciszą serca... swoją refleksją... miłością do Jezusa... obawami... pytaniami... swoimi pragnieniami...
Bądźmy dla siebie "Echem miłości..."
spotykając się tutaj na stronie
a także w portalu Nasza Klasa 


Dieu vit que cela était beau... Les saisons passent si vite. Comment en profiter au maximum? Comment savourer chaque instant? Comment se rendre présent aux événements !... simplement, de façon à goûter chaque journée à plein? Puisque nous sommes plus près de la nature. Le printemps est souvent occasion de nous sentir heureux, en présence du Créateur. Finalement, comment cueillir le moment présent, pour l’offrir à Dieu? Comment nous communiquer cette attitude de se tourner naturellement vers Dieu en toute occasion? Il n’est pas toujours possible de faire silence. Et peut-être même pas toujours de tendre son regard vers les autres. Il y a un temps pour chaque chose : pour la fête et l’action, comme pour le recueillement! C’est une petite fille qui m’a donné l’idée. Sans que personne ne s’y attende, elle chantait comme pour ensoleiller l’été : « Jésus est né, Noël, Jésus est né.. » Et pourquoi pas? Pourquoi ne pas trouver un air commun pour toutes, comme un refrain, et le reprendre durant les moments de joie partagée? Il y a cet air qui fait onduler le temps de nos vies : « Maître montre nous le Père…. Maître où est le chemin … » Les personnes de tous âges le reprennent, sourire aux lèvres, comme un chant qui éternise le temps. Oui, le chant rassemble. Le chant célèbre. Le chant est prière. Ne dit-on pas que chanter, c’est prier, c’est désirer que la Lumière vienne habiter toute notre vie seul le silence, le silence des choses, le silence de la nature, le silence de la lumière, ce silence seul peut apaiser notre cœur. Si nous voulons être dans le monde des sentinelles de paix il est indispensable de revenir continuellement au silence. Nous pourrions nous rencontrer et nous retrouver sœurs dans la mesure, où chacune consentirait à se démettre d’elle-même en écoutant l’appel de sa vie intérieure. Quelle merveille si chacune pouvait, le matin, en se recueillant au plus intime d’elle-même, se charger de toute la lumière du Christ, et écouter les mystères d’une douce symphonie qui jaillit dans le silence de Dieu. Dieu vit que cela était beau. Il y a de ces jours où nous nous sentons prêtes à tout recommencer, où nous nous surprenons à vouloir tout reprendre, pour essayer à nouveau changer nos regards… Nous voulons quitter notre robe de peine et de tristesse pour revêtir la tunique légère, Belle et toute simple d’une volonté raffermie, d’une confiance retrouvée. Il nous semble qu’alors surgissent en nous des énergies nouvelles, le goût de vivre plus et mieux. Il y a bien sûr cet héritage qui habite notre cœur, de tout ce vécu plus ou moins réussi. Ces erreurs accumulées, ces souffrances et tous ces regrets. Nous sommes sans doute plus riches d’expériences, mais déjà un peu plus sages, mieux averties des dangers de la vie. Un jour nouveau commence pour moi chaque jour. Où je porte forcément un bagage qui me conditionne, et me positionne mais je dispose d’une plus grande liberté intérieure pour assumer ma vie. C’est à moi d’en décider. Il m’appartient aussi de jeter sur les autres un regard plus lumineux, plus positif. Je peux aussi m’avancer avec une prudence et une sagesse plus profonde. Je peux me garder mieux de certains pièges pour y être déjà tombée. C’est à moi de vouloir, ouvrir ma vie sur l’essentiel, où tout peut, être plus beau, ce jour nouveau il vient chaque jour. Il est là qui s’offre à moi constamment. Ce jour à vrai dire il ne m’appartient pas totalement. Il m’est donné comme le plus beau cadeau. À moi de l’accueillir avec le meilleur de moi-même, avec gratitude et reconnaissance. C’est à moi d’y mettre ma part de bonté, de tendresse, d’amour, de justice et de paix… Pour en faire Une merveille.
  

 

L'écho de mon secret... (Commentaires) :

 

Zapraszamy do kontaktu

 GG 3148977
Skype Me™!skype s_jehida

Adres:

Monastère N.D de Miséricorde

7, place Gambetta

29120 Pont-L'Abbé Francja

Muzyka duszy...


PopUp MP3 Player (New Window)

Statystyka

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj58
mod_vvisit_counterWczoraj425
mod_vvisit_counterTen tydzień2051
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień3098
mod_vvisit_counterTen miesiąc954
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiac13235
mod_vvisit_counterWszystko219085
Naszą witrynę przegląda teraz 7 gości